Cel w TSR powstaje we współpracy i opisuje zmianę, którą klient rozpozna w swoim codziennym życiu.
Klient często przychodzi na pierwszą rozmowę z bardzo dokładnym opisem tego, czego już nie chce. Chce przestać się bać, nie kłócić się z partnerem, nie odkładać ważnych spraw albo nie wybuchać na dziecko. Taka skarga jest ważna, ponieważ pokazuje obszar cierpienia i powód szukania pomocy. Nie jest jednak jeszcze celem w rozumieniu Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach. Cel zaczyna nabierać praktycznego znaczenia dopiero wtedy, gdy wiadomo, co ma pojawić się zamiast problemu i po czym klient pozna, że zmiana rzeczywiście zachodzi.
Dlaczego brak problemu nie wystarcza jako cel
Zdanie „nie chcę się już stresować” brzmi zrozumiale, ale nie daje jeszcze terapeucie ani klientowi wyraźnego kierunku. Trudno na jego podstawie zaplanować rozmowę, zauważyć pierwszy postęp i ustalić, co klient może zrobić inaczej. Brak lęku, konfliktu czy bezsenności jest opisem tego, co ma zniknąć. Preferowana przyszłość pokazuje natomiast, co ma się pojawić.
Różnicę dobrze widać w codziennych szczegółach. Osoba, która chce „mniej się stresować”, może pragnąć spokojnie wejść na zebranie, zabrać głos bez wielokrotnego poprawiania wypowiedzi, po pracy odłożyć telefon i zasnąć przed północą. Każdy z tych obrazów uruchamia inne zasoby i prowadzi do innych pytań. Dlatego w TSR cel nie jest ogólnym hasłem przygotowanym przez specjalistę. Jest wspólnie konstruowanym opisem życia klienta, kiedy sprawy zaczynają iść w pożądanym kierunku.
To nie oznacza pomijania problemu. Terapeuta słucha skargi, uznaje trudność i sprawdza jej wpływ na funkcjonowanie. Następnie pomaga przesunąć rozmowę z pytania „czego ma nie być?” na pytanie „co będzie zamiast tego?”. Taka zmiana języka nie unieważnia cierpienia. Pozwala przełożyć je na kierunek pracy.
Cel terapeutyczny a cel klienta
Specjalista może widzieć wiele obszarów wymagających uwagi. Może zauważać wzorzec unikania, napięcie w relacji, trudność w regulacji emocji albo brak odpoczynku. W TSR ta wiedza nie daje jednak prawa do samodzielnego wyznaczenia celu za klienta. To klient określa, po co chce korzystać z rozmów i jaka zmiana będzie dla niego użyteczna.
Cel terapeutyczny zapisany w dokumentacji może być szerszy i korzystać z języka zawodowego. Cel klienta powinien pozostać bliski jego własnym słowom. Jeśli osoba mówi: „chcę rano wstać i nie negocjować ze sobą przez godzinę”, warto ten obraz zachować. Jest bardziej operacyjny niż sformułowanie „poprawa motywacji” i łatwiej będzie do niego wrócić podczas kolejnego spotkania.
W pracy z rodziną albo parą pojawia się dodatkowa trudność: uczestnicy mogą chcieć różnych rzeczy. Jedna osoba chce więcej rozmowy, druga mniej napięcia, a dziecko przede wszystkim spokoju przy odrabianiu lekcji. Zadaniem terapeuty nie jest szybkie ujednolicenie tych perspektyw. Najpierw potrzebuje usłyszeć każdą z nich, a później szukać różnic, które mogą współistnieć. Wspólnym kierunkiem bywa na przykład spokojniejszy wieczór, nawet jeśli każdy uczestnik inaczej opisuje swój udział w tej zmianie.
Pięć cech użytecznego celu w TSR
1. Cel jest ważny dla klienta
Najlepszy cel nie wynika z oczekiwań otoczenia ani z przekonania terapeuty o tym, co klient powinien zrobić. Powinien dotyczyć zmiany, która ma dla klienta osobiste znaczenie. Warto pytać, jak osiągnięcie celu wpłynie na jego dzień, relacje, poczucie sprawczości i decyzję o dalszej pracy.
Pytanie „co byłoby dla Pani najbardziej użytecznym efektem dzisiejszej rozmowy?” często pomaga oddzielić pilną potrzebę klienta od szerokiej listy wszystkich trudności. Odpowiedź nie musi od razu być precyzyjna. To początek negocjowania kierunku.
2. Cel opisuje obecność pożądanego zachowania
Łatwiej pracować nad tym, co klient chce robić, niż nad tym, czego ma przestać doświadczać. „Nie będę krzyczeć” można zamienić na „kiedy poczuję napięcie, powiem, że potrzebuję pięciu minut i wrócę do rozmowy”. „Nie będę się bać jazdy autobusem” może stać się obrazem samodzielnego przejazdu dwóch przystanków i pozostania w pojeździe mimo początkowego napięcia.
Pozytywny opis nie musi brzmieć optymistycznie. Ma być obserwowalny i należeć do sfery możliwego działania. Klient nadal może odczuwać lęk, smutek albo złość. Celem bywa inny sposób reagowania w ich obecności, a nie całkowite usunięcie emocji.
3. Cel jest konkretny i osadzony w sytuacji
Ogólne słowa, takie jak „pewność siebie”, „spokój” czy „lepsza relacja”, wymagają rozwinięcia. Jak wygląda pewność siebie podczas rozmowy z przełożonym? Co klient robi w spokojny sobotni poranek? Jak partnerzy poznają, że ich relacja jest choć trochę lepsza?
Pomagają pytania o miejsce, czas, osoby i zachowania. Terapeuta może zapytać: „Kto zauważy zmianę jako pierwszy?”, „Co zobaczy?”, „Co Pan wtedy zrobi?”, „Jak druga osoba odpowie?” oraz „Co wydarzy się później?”. Dzięki temu cel przestaje być abstrakcyjną deklaracją i zaczyna przypominać scenę z realnego życia.
4. Cel znajduje się w obszarze wpływu klienta
Klient ma prawo chcieć, aby partner się zmienił, dziecko było spokojniejsze, a szef przestał krytykować. Terapeuta nie musi prostować tego życzenia ani tłumaczyć, że jest „niewłaściwe”. Może z szacunkiem zbadać, co klient zrobiłby inaczej, gdyby sytuacja zaczęła się poprawiać.
Pytanie o własny udział przenosi cel do obszaru wpływu bez obwiniania. „Po czym partner pozna, że chce Pani rozmawiać inaczej?” albo „Co zrobi Pan jako pierwsze, gdy zauważy, że syn jest odrobinę spokojniejszy?” otwiera przestrzeń na działanie. Celem nie jest kontrolowanie innych ludzi, lecz zwiększanie liczby użytecznych odpowiedzi dostępnych klientowi.
5. Cel pozwala rozpoznać mały postęp
Jeśli jedynym kryterium sukcesu jest całkowite rozwiązanie problemu, wiele ważnych zmian pozostanie niewidocznych. TSR zwraca uwagę na małe różnice, ponieważ to one często pokazują, że klient już porusza się w wybranym kierunku.
Warto wspólnie ustalić, co będzie pierwszym sygnałem poprawy. Może nim być jeden wieczór bez sprawdzania służbowej poczty, krótsza kłótnia, samodzielny telefon, spokojne śniadanie albo powrót do jednej aktywności. Taki wskaźnik nie pomniejsza ambicji klienta. Daje mu możliwość zauważenia skuteczności wcześniej niż po osiągnięciu końcowego rezultatu.
Jak przejść od skargi do preferowanej przyszłości
Przejście nie powinno być gwałtownym odcięciem rozmowy o problemie. Klient potrzebuje najpierw poczuć, że jego doświadczenie zostało usłyszane. Zbyt szybkie pytanie o rozwiązania może zabrzmieć jak nacisk na pozytywne myślenie. Użyteczna sekwencja zaczyna się od uznania, potem sprawdza oczekiwania wobec spotkania, a dopiero później rozwija obraz pożądanej zmiany.
Można rozpocząć od zdania: „Słyszę, jak wiele kosztuje Panią ta sytuacja. Gdyby nasze rozmowy miały okazać się pomocne, co zaczęłoby wyglądać inaczej?”. Kolejne pytania powinny podążać za odpowiedzią, a nie za przygotowanym formularzem. Jeśli klient mówi, że chciałby mieć więcej energii, terapeuta może zapytać, na co przeznaczyłby ją rano, kto zauważyłby różnicę i co stałoby się możliwe.
Preferowana przyszłość nie jest fantazją o idealnym życiu. To opis wystarczająco dobrej, rozpoznawalnej zmiany. Warto sprawdzać, czy obraz uwzględnia zwykłe obowiązki, relacje i ograniczenia klienta. Im bardziej cel pasuje do jego rzeczywistości, tym łatwiej odnaleźć sytuacje, w których fragmenty tej przyszłości już się zdarzają.
Pytania, które pomagają doprecyzować kierunek
W zależności od języka klienta terapeuta może korzystać z różnych form pytań. Ich zadaniem nie jest uzyskanie „poprawnej” odpowiedzi, lecz wspólne rozwijanie znaczenia celu.
- Po czym pozna Pan, że dzisiejsze spotkanie było warte czasu?
- Co będzie pierwszą małą różnicą w zwykłym dniu?
- Co zacznie Pani robić częściej, kiedy sytuacja trochę się poprawi?
- Kto z bliskich zauważy zmianę jako pierwszy i po czym ją rozpozna?
- Jak Pani odpowie, gdy ta osoba zareaguje inaczej?
- Co stanie się możliwe, czego dziś trudno jeszcze spróbować?
- Gdyby poprawa zaczęła się bardzo dyskretnie, jaki znak mógłby łatwo umknąć?
- Który element tej zmiany zależy choć częściowo od Pana?
Nie każde pytanie będzie pasowało do każdej rozmowy. Mechaniczne przechodzenie przez listę może osłabić współpracę. Kluczowe pozostaje słuchanie słów klienta, parafrazowanie i rozwijanie tych fragmentów, które wywołują konkretny obraz albo poczucie możliwości.
Co zrobić, gdy klient nie potrafi nazwać celu
Brak odpowiedzi nie oznacza oporu ani braku motywacji. Klient może być przeciążony, skierowany przez inną osobę, nieufny wobec terapii albo przyzwyczajony do opisywania wyłącznie problemu. Terapeuta może zmniejszyć skalę pytania i zamiast oczekiwać rozbudowanej wizji zapytać o odrobinę mniej trudny dzień.
Pomocne bywa także pytanie o to, czego nie należy zmieniać. Pokazuje ono szacunek dla obecnej równowagi i ujawnia wartościowe elementy życia. Inną drogą jest zbadanie najlepszych nadziei związanych ze spotkaniem albo tego, co musiałoby się wydarzyć, aby klient uznał, że warto przyjść ponownie.
W pracy z osobą skierowaną można oddzielić oczekiwania instytucji od użyteczności rozmowy dla samego klienta. Pytanie „co mogłoby sprawić, że ten obowiązkowy czas nie będzie całkowicie stracony?” często otwiera bardziej autentyczny kierunek niż nacisk na deklarację zmiany.
Skalowanie jako sposób sprawdzania celu
Skala od zera do dziesięciu może pomóc klientowi określić obecne miejsce i zauważyć, co już działa. Nie zastępuje jednak szczegółowego opisu. Sama liczba nie mówi, co klient rozumie przez zmianę ani jak wygląda kolejny krok.
Po wskazaniu wartości warto zapytać, dlaczego nie jest niższa, co klient robi, aby utrzymać się właśnie w tym miejscu, oraz po czym pozna przesunięcie o pół punktu. Te pytania wydobywają kompetencje i zamieniają skalę w rozmowę o zachowaniach. Jeśli klient opisuje dziesiątkę jako życie bez żadnych trudnych emocji, można wspólnie poszukać bardziej realistycznego obrazu wystarczającej poprawy.
Najczęstsze pułapki przy formułowaniu celu
Pierwszą pułapką jest poprawianie języka klienta tak długo, aż cel zacznie brzmieć profesjonalnie, ale przestanie być jego. Drugą jest utożsamienie konkretu z nadmierną kontrolą. Cel nie musi być kontraktem przewidującym każdy szczegół. Ma wyznaczać kierunek i pozostawiać miejsce na zmianę znaczenia w toku pracy.
Trzecią pułapką jest założenie, że cel ustalony na pierwszym spotkaniu pozostanie niezmienny. Klient zdobywa nowe informacje o sobie, sytuacja życiowa się zmienia, a pierwszy postęp może ujawnić ważniejszą potrzebę. Powrót do pytania o użyteczność terapii nie jest oznaką błędu. Jest częścią współpracy.
Warto również uważać, aby preferowana przyszłość nie stała się unikaniem ryzyka, przemocy, zagrożenia zdrowia lub potrzeby diagnozy. Orientacja na rozwiązania nie zwalnia specjalisty z oceny bezpieczeństwa, działania zgodnego z kompetencjami i kierowania do odpowiednich form pomocy.
Rozwijaj praktykę formułowania celów
Umiejętność przechodzenia od skargi do preferowanej przyszłości rozwija się przede wszystkim przez ćwiczenie rozmów, analizę własnych pytań i informację zwrotną. Podczas szkolenia TSR w CKKMIP uczestnicy uczą się konstruować cele wspólnie z klientem i przekładać ogólne oczekiwania na zauważalne oznaki zmiany.
Źródła
Solution Focused Brief Therapy Association Research Committee, Solution Focused Therapy Treatment Manual for Working with Individuals, wydanie trzecie, 2025.
American Psychological Association, Cynthia Franklin i Johnny S. Kim, Solution-Focused Brief Therapy With Families: A Training Manual, 2025.
John J. Murphy, Solution-Focused Therapy, American Psychological Association, 2023.