Pierwsza wizyta u terapeuty? Niby wiadomo, czego się spodziewać – rozmowa, pytania, trochę stresu. Ale w przypadku TSR (Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach) wiele osób wychodzi z sesji zaskoczonych. Pozytywnie. Dlaczego? Bo ta terapia to trochę inna bajka.
Bez grzebania w przeszłości
Wyobraź sobie, że siadasz na kanapie. Jesteś przygotowany na typowe: „A jak się pan czuł jako dziecko?” albo „Opowiedz o swojej relacji z matką”. A tu… niespodzianka.
Zamiast tego słyszysz pytanie:
„Co chcesz, żeby było inaczej w Twoim życiu?”
Nie chodzi o to, żeby zignorować Twoją historię. Ale terapeuta TSR od razu kieruje Twoją uwagę w stronę przyszłości. Skupia się na tym, co chcesz osiągnąć. Jak chcesz, żeby wyglądało Twoje życie po zmianie. Bo przecież nie przychodzisz do terapeuty tylko po to, żeby opowiadać – przychodzisz, żeby coś ruszyło do przodu.
Czego się możesz spodziewać?
Pierwsza sesja w TSR to przede wszystkim rozmowa o Twoim celu. Nie musisz od razu znać odpowiedzi. Czasem to „chcę się mniej zamartwiać”, „chcę lepiej dogadywać się z partnerem”, albo po prostu „chcę znowu poczuć się sobą”. I to jest OK.
Terapeuta pomoże Ci to nazwać. Będzie dopytywać, ale nie po to, żeby analizować Cię jak pod mikroskopem. Raczej po to, żeby zbudować z Tobą obraz tego, dokąd zmierzacie.
Zdarzy się pytanie w stylu:
„Gdyby jakimś cudem, jutro wszystko się ułożyło… po czym byś poznał, że coś się zmieniło?”
Takie pytanie to klasyka TSR – tzw. pytanie cud. Pomaga wyobrazić sobie zmianę. A potem krok po kroku ją urzeczywistniać.
Co robi terapeuta? Słucha. Ale naprawdę.
W TSR nie musisz czekać miesiącami na poczucie, że coś się rusza. Nawet jedna sesja potrafi przynieść ulgę, bo terapeuta traktuje Cię jak eksperta od Twojego życia. Jego rola to bardziej towarzyszenie, a nie diagnozowanie.
Nie szuka problemów. Szuka wyjątków – momentów, gdy mimo trudności coś zadziałało. Bo właśnie na tych wyjątkach buduje się zmiana.
A co, jeśli nie wiesz, czego chcesz?
To nic. TSR jest na to gotowe. Możesz przyjść i powiedzieć: „Nie wiem, wiem tylko, że tak dłużej nie chcę”. I to wystarczy. Reszta się ułoży – krok po kroku, z pomocą pytań, które budzą nadzieję, a nie lęk.
O tym pamiętaj
Pierwsza sesja w TSR może być… przyjemna. Bez oceniania. Bez konieczności rozdrapywania ran. Za to z konkretną wizją, do której można dążyć.
A najważniejsze – z poczuciem, że jesteś słyszany i traktowany poważnie, nawet jeśli jeszcze sam nie wiesz, jak opisać to, co Cię boli.
TSR nie czaruje. Ale potrafi zdziałać cuda. Zwłaszcza wtedy, gdy zaczynasz wierzyć, że zmiana naprawdę jest możliwa.
22 350 77 77
ckkmip@ckkmip.pl
Warszawa
