CKKMIP Navigation

Zadania między sesjami w TSR: jak proponować eksperymenty bez presji

Dwoje uczestników szkolenia TSR rozmawia nad notatnikiem w jasnej sali; obok napis „Między sesjami”.

Praca między sesjami zaczyna się od pomysłu, który ma znaczenie dla klienta.

Klient wychodzi z gabinetu z poczuciem, że rozmowa była pomocna. Za tydzień wraca i mówi: „W sumie nic szczególnego się nie wydarzyło”. To wcale nie musi oznaczać, że poprzednia sesja nie miała znaczenia. Być może zmiany były zbyt małe, by je zauważyć, albo nikt nie zaprosił klienta do przyjrzenia się im w codziennym kontekście. W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach (TSR) właśnie dlatego warto rozmawiać o tym, co może wydarzyć się między sesjami.

Nie chodzi o listę obowiązkowych ćwiczeń, którą specjalista wręcza każdej osobie na koniec spotkania. Dobrze dobrany eksperyment jest raczej przedłużeniem rozmowy: pomaga klientowi zauważyć zasoby, sprawdzić mały krok albo zebrać informacje o sytuacjach, w których problem ma mniejszą siłę. Powinien wynikać z celu klienta i jego możliwości, a nie z potrzeby terapeuty, by „zadać pracę domową”.

Zadanie, obserwacja czy eksperyment: ważna jest funkcja

Samo słowo „zadanie” u części osób uruchamia szkolne skojarzenia: trzeba wykonać, zaliczyć, nie zawieść prowadzącego. W TSR często lepiej mówić o propozycji, obserwacji albo eksperymencie. Zmiana nazwy nie załatwia wszystkiego, lecz pomaga ustawić właściwą relację. Klient może sprawdzić pomysł, dostosować go albo uznać, że teraz nie jest dla niego odpowiedni.

W praktyce między spotkaniami mogą dziać się trzy różne rzeczy. Pierwsza to obserwacja: klient zauważa momenty, gdy pożądana przyszłość pojawia się choćby na chwilę. Druga to kontynuowanie tego, co już działa. Trzecia to drobna próba nowego zachowania. Każda z tych dróg może być użyteczna, o ile ma sens dla konkretnej osoby. Nie warto zakładać, że aktywne działanie zawsze jest lepsze od uważnego przyglądania się zmianie.

Przykład: osoba chce spokojniej reagować podczas rozmów z nastoletnim dzieckiem. Zamiast zalecać codzienną „idealną komunikację”, można zapytać, czy przez kilka dni zechce zauważyć choć jedną rozmowę, w której napięcie było odrobinę mniejsze. Co wtedy zrobiła? Co zrobiło dziecko? Kto pierwszy zauważył różnicę? Taka obserwacja daje materiał na następną sesję i nie stawia poprzeczki na poziomie, który łatwo zniechęca.

Najpierw cel klienta, potem pomysł na działanie

Eksperyment oderwany od uzgodnionego celu bywa pozornie atrakcyjny: jest kreatywny, łatwo go zapamiętać, dobrze brzmi podczas szkolenia. Tyle że klient może nie widzieć, po co miałby go robić. Warto wrócić do konkretu: „Po czym w przyszłym tygodniu poznasz, że poszło choć trochę lepiej?”. Odpowiedź pozwala sprawdzić, czy proponowana próba rzeczywiście dotyczy pożądanej zmiany.

Jeżeli klient mówi o odzyskaniu energii, eksperyment nie musi od razu polegać na zmianie całego planu dnia. Być może wystarczy dostrzec, kiedy energii jest minimalnie więcej, z kim wtedy przebywa i co poprzedziło tę chwilę. Jeżeli celem jest odważniejsze zabieranie głosu w pracy, małym krokiem może być zapisanie jednej myśli przed spotkaniem i sprawdzenie, czy pojawia się okazja, by ją wypowiedzieć. To klient określa, jaki poziom trudności jest dziś rozsądny.

Pomocne bywają pytania: „Na co byłoby Cię stać mimo obecnego obciążenia?”, „Co z tego chciałbyś wypróbować?”, „Jak poznasz, że próba była warta zachodu?”. Ostatnie pytanie jest szczególnie ważne. Eksperyment bez własnego kryterium sukcesu łatwo zamienić w test posłuszeństwa wobec terapeuty.

Mały krok powinien być naprawdę mały

Hasło „małe kroki” stało się popularne, ale jego praktyczne znaczenie bywa rozmyte. Mały krok to nie zadanie, które terapeucie wydaje się łatwe. To działanie, które klient uważa za możliwe w realnych warunkach swojego tygodnia. Dla osoby w kryzysie wyjście na pięciominutowy spacer może być dużym wysiłkiem. Dla innej ważniejszą zmianą będzie odmówienie jednego dodatkowego obowiązku.

Dobrym sprawdzianem jest skala. Jeśli klient ocenia wykonalność pomysłu na 3/10, nie trzeba go motywować do „większej dyscypliny”. Lepiej zapytać, co podniosłoby tę ocenę do 6/10. Czasem wystarczy skrócić zadanie, zmniejszyć częstotliwość, wybrać łatwiejszy kontekst albo zamienić działanie na obserwację. Wybór może też brzmieć: „W tym tygodniu niczego nie testujemy; zobaczymy, co samo się wydarzy”.

Małość kroku nie oznacza małej wartości. Gdy klient zauważy jedną sytuację, w której zareagował inaczej niż zwykle, może zobaczyć różnicę między „to zawsze wygląda tak samo” a „czasem jest trochę inaczej”. W TSR takie rozróżnienie daje punkt zaczepienia do dalszej rozmowy.

Jak zaproponować eksperyment, żeby pozostał wspólną decyzją

Propozycję warto najpierw uzasadnić językiem klienta: „Mówiłaś, że zależy Ci na spokojniejszym poranku. Wspomniałaś też o dwóch dniach, kiedy było odrobinę łatwiej”. Dopiero potem pada pytanie o gotowość: „Czy chcesz przez tydzień poobserwować, co było wtedy inne?”. Taka kolejność pokazuje, że pomysł nie spadł z gotowej listy technik.

Warto pozostawić miejsce na zmianę propozycji. „A może jest inny sposób, który bardziej do Ciebie pasuje?” to nie formalność. Klient zna swój dom, pracę, ograniczenia i rytm lepiej niż specjalista. Wspólne doprecyzowanie zmniejsza ryzyko, że eksperyment będzie dobrze wyglądał jedynie na papierze.

Przy planowaniu można też ustalić, co zrobić, jeśli okazja do próby się nie pojawi. Brak takiej okazji również jest informacją. Jeżeli ktoś chce sprawdzić spokojniejszą reakcję w sytuacji konfliktu, ale konflikt w danym tygodniu nie wystąpił, nie ma „niezaliczonego zadania”. Można za to porozmawiać o tym, co pomogło utrzymać spokojniejszy tydzień i czy klient chce to kontynuować.

Co zrobić, gdy klient niczego nie wykonał

Pytanie „Dlaczego nie zrobiłeś zadania?” często przesuwa rozmowę w stronę tłumaczenia się. Bardziej użyteczne jest zainteresowanie tym, co rzeczywiście działo się między sesjami. Czy pomysł okazał się za trudny? Czy stracił znaczenie? Czy pojawiło się coś ważniejszego? A może klient osiągnął część celu bez planowanego eksperymentu?

Niepowodzenie propozycji nie jest porażką klienta. Jest informacją o dopasowaniu planu. Terapeuta może zapytać: „Co sprawiło, że ten pomysł nie był dobry na ten tydzień?” i „Co byłoby bardziej Twoje?”. Jeśli odpowiedź wskazuje na zmęczenie, brak bezpieczeństwa, napiętą sytuację domową lub inne ograniczenia, trzeba wziąć je serio. TSR nie wymaga ignorowania trudności w imię pozytywnego języka.

Przy kolejnym spotkaniu warto także zauważyć niezaplanowane zmiany. Czasem klient nie wykonał umówionej obserwacji, ale spontanicznie poprosił o pomoc, inaczej rozłożył obowiązki lub przerwał powtarzający się konflikt. To może być istotniejszy materiał niż formalny wynik pierwotnego zadania.

Przykład rozmowy pod koniec sesji

Klient mówi: „Chciałbym mniej odkładać rozmowy z partnerką, ale boję się, że znów się pokłócimy”. Terapeuta nie musi proponować natychmiastowej, długiej rozmowy. Może zapytać, kiedy podobna wymiana była choć trochę spokojniejsza, co klient zrobił wtedy inaczej i czy chciałby sprawdzić jeden element tej sytuacji. Klient wybiera: „Mogę zapytać, kiedy byłby dobry moment na rozmowę, zamiast zaczynać ją od razu po pracy”.

Terapeuta doprecyzowuje: „Po czym poznasz, że samo zapytanie było pomocne, nawet jeśli na pełną rozmowę nie starczy czasu?”. Klient odpowiada: „Nie będę miał poczucia, że wchodzę z butami”. To jest jego kryterium. Na następnej sesji można wrócić do doświadczenia bez rozliczania: co zauważył, co zadziałało, co warto zachować i jaki następny krok byłby sensowny.

Kiedy eksperyment nie jest właściwym narzędziem

Nie każdą sytuację należy kończyć propozycją działania. Przy zagrożeniu bezpieczeństwa, przemocy, silnym kryzysie lub objawach wymagających oceny medycznej priorytetem są odpowiednie procedury i pomoc, nie kreatywne zadanie TSR. Także bez kryzysu klient może potrzebować czasu, aby nazwać cel albo poczuć, że został wysłuchany. „Między sesjami” nie może stać się automatycznym punktem programu.

Warto pamiętać, że specjalista pracuje w ramach swoich kompetencji. Eksperyment nie zastępuje diagnozy, interwencji kryzysowej, konsultacji lekarskiej ani superwizji. Jeżeli pojawiają się wątpliwości, należy omówić je w odpowiednim trybie zawodowym.

Jak rozwijać tę umiejętność na szkoleniu TSR

Najtrudniejsze w pracy między sesjami nie jest wymyślanie zadań. Trudniejsze jest słuchanie tak, by zaproponować coś zgodnego z językiem, celem i możliwościami konkretnej osoby. Tego nie da się opanować wyłącznie z listy gotowych pytań. Przydaje się ćwiczenie na przykładach, odgrywanie rozmów, informacja zwrotna i analiza tego, dlaczego dana propozycja działa w jednym kontekście, a w innym nie.

Trzy typowe błędy, które odbierają zadaniu sens

Pierwszy błąd to zbyt ogólna instrukcja. „Proszę bardziej dbać o siebie” brzmi życzliwie, lecz nie pomaga zauważyć żadnej konkretnej różnicy. Co miałoby wyglądać inaczej? Kiedy klient chce to sprawdzić? Jakie okoliczności mogą mu sprzyjać? Bez odpowiedzi propozycja zostaje hasłem. Można ją zawęzić: „Czy chciałbyś zauważyć jeden moment w tygodniu, kiedy udało Ci się odmówić dodatkowego obowiązku bez nadmiernych wyjaśnień?”.

Drugi błąd to przypisanie klientowi cudzego celu. Terapeuta może uznać, że najważniejsze jest uporządkowanie snu, ale klient przyszedł po pomoc w rozmowach z bliskimi. Wtedy nawet sensowna z zewnątrz propozycja będzie słabo powiązana z jego motywacją. Pytanie „Jak ten pomysł ma Ci pomóc w tym, na czym teraz najbardziej Ci zależy?” pozwala szybko sprawdzić dopasowanie.

Trzeci błąd to ocenianie wykonania, a nie uczenie się z doświadczenia. Zdarza się, że klient zrobił zadanie, ale nie zauważył żadnej korzyści. Samo „zaliczenie” nie jest wtedy sukcesem. Można zapytać, czego się dowiedział, co go zaskoczyło i czy chce coś zmienić. Bywa też odwrotnie: eksperyment nie doszedł do skutku, lecz rozmowa o przeszkodzie ujawniła ważny kontekst. Wynik nie jest wyrokiem; jest materiałem do dalszej pracy.

Jak wrócić do obserwacji na kolejnej sesji

Warto zacząć od pytania otwartego: „Co wydarzyło się od naszego ostatniego spotkania, o czym powinienem wiedzieć?”. Dzięki temu terapeuta nie sprowadza tygodnia klienta do jednego zaplanowanego ćwiczenia. Dopiero później można nawiązać do wspólnie wybranego eksperymentu. Pytania „Co zauważyłeś?”, „Co z tego chciałbyś powtórzyć?” i „Kto jeszcze dostrzegł zmianę?” pomagają wydobyć znaczenie doświadczenia bez egzaminowania.

Jeżeli klient zauważył poprawę, warto dopytać o jego własny udział: „Co zrobiłeś, że ten moment stał się możliwy?”. Nie chodzi o przypisywanie całej odpowiedzialności jednej osobie. Chodzi o dostrzeżenie sprawczości tam, gdzie ona rzeczywiście była. Jeśli poprawa zależała też od innych ludzi lub warunków, dobrze nazwać oba elementy. To pozwala planować następny krok realistycznie, a nie budować presję na powtórzenie wyniku za wszelką cenę.

Jeśli rozwijasz warsztat w zawodzie pomocowym, sprawdź program praktycznych szkoleń TSR w CKKMIP. Wybierz poziom odpowiadający Twojemu doświadczeniu i zobacz, jak ćwiczenia przekładają się na rozmowę z klientem.

Sprawdź szkolenia TSR

realizacja i marketing: Damian Nowaczek