CKKMIP Navigation

TSR w pracy online — co zmienia sesja zdalna

Praca zdalna na dobre weszła do gabinetów i wielu terapeutów prowadzi dziś część spotkań przez ekran. Dobra wiadomość jest taka, że Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach przenosi się do trybu online wyjątkowo dobrze. Opiera się przede wszystkim na rozmowie i pytaniach, a nie na tym, co dzieje się w fizycznej przestrzeni gabinetu. Mimo to sesja zdalna rządzi się nieco innymi prawami i warto je znać, zanim usiądziemy przed kamerą.

Co naprawdę się zmienia

Największa różnica dotyczy kontaktu. Przez ekran tracimy część sygnałów — drobne gesty, napięcie ciała, ciszę, która w gabinecie ma swoją wagę. Dlatego online jeszcze ważniejsze staje się słowo. Częściej nazywamy to, co widzimy i słyszymy, częściej upewniamy się, czy dobrze rozumiemy. Krótkie „Zauważyłem, że się Pan uśmiechnął, gdy o tym Pan mówił — co to był za moment?” odbudowuje kontakt, którego ekran nie przekazuje sam z siebie.

Zmienia się też rytm. W rozmowie zdalnej łatwiej o przerywanie i nakładanie się głosów, więc warto zostawiać odrobinę więcej przestrzeni na odpowiedź. Paradoksalnie ta drobna cierpliwość często pogłębia rozmowę — klient ma czas pomyśleć, zanim odpowie. Narzędzia TSR, takie jak skala od zera do dziesięciu, sprawdzają się online znakomicie, bo dają rozmowie czytelną strukturę, której brakuje, gdy nie siedzimy w jednym pokoju. Można poprosić klienta, by pokazał swoją ocenę na palcach, i nagle abstrakcyjna liczba staje się czymś wspólnym, widocznym na ekranie.

Inną zmianą jest większa samodzielność klienta. W swoim domu jest u siebie, czuje się pewniej i częściej przejmuje inicjatywę. Dla terapeuty to sygnał, by jeszcze bardziej usunąć się w cień i podążać za klientem, zamiast prowadzić go za rękę. Wiele osób, które w gabinecie były powściągliwe, w domowym fotelu mówi swobodniej i odważniej.

Jak zadbać o jakość pracy zdalnej

Podstawą jest technika i otoczenie. Stabilne łącze, dobre światło na twarzy terapeuty, kamera na wysokości oczu i cisza w tle to nie szczegóły, lecz warunki kontaktu. Klient powinien wiedzieć, że jest w bezpiecznej, niezakłóconej przestrzeni — także po swojej stronie. Warto na początku krótko ustalić, co zrobimy, gdyby połączenie się zerwało, bo ta drobna umowa zdejmuje napięcie z obu stron i pozwala spokojnie wrócić do rozmowy, gdyby technika zawiodła.

Reszta to świadome przeniesienie tego, co i tak stanowi sedno metody. Jasny kontrakt, pytania o wyjątki i zasoby, komplementy i pytanie o najbliższy krok działają przez ekran tak samo, o ile damy im trochę więcej uważności i wyraźności. Specyfikę pracy online i innych formatów omawiamy szczegółowo na szkoleniach CKKMIP.

Online to nie gorszy gabinet

Warto porzucić myślenie o sesji zdalnej jako o gorszej wersji spotkania na żywo. Dla wielu klientów to jedyna realna forma kontaktu — ze względu na odległość, zdrowie, opiekę nad dzieckiem czy rytm pracy. Dobrze poprowadzona sesja online bywa równie skuteczna jak ta w gabinecie, a czasem nawet swobodniejsza, bo klient rozmawia z własnego, bezpiecznego miejsca.

Osobną kwestią są granice. Praca z domu kusi, by traktować sesję mniej formalnie — odebrać ją z kuchni, w pośpiechu, między obowiązkami. Tymczasem to właśnie wyraźna rama daje klientowi poczucie bezpieczeństwa. Stałe miejsce, ta sama pora, brak rozpraszaczy i pełna obecność terapeuty są w trybie zdalnym tak samo ważne jak w gabinecie, a może nawet ważniejsze, bo nic innego ich nie podtrzymuje. Klient, który widzi, że po drugiej stronie ktoś jest naprawdę skupiony tylko na nim, szybko zapomina o ekranie.

Pokazuje to choćby praca z osobą, która ze względu na lęk od miesięcy niemal nie wychodziła z domu. Spotkanie w gabinecie było dla niej na początku nieosiągalne, ale rozmowa przez ekran — już tak. Po kilku sesjach prowadzonych w jej własnym pokoju odzyskała na tyle sił i zaufania, że pierwszy raz od dawna wyszła na krótki spacer, a z czasem także na spotkanie na żywo. Gdyby tryb online potraktować jako gorsze rozwiązanie zastępcze, ta praca w ogóle by się nie zaczęła.

Klucz tkwi nie w technologii, lecz w tym, czy terapeuta potrafi świadomie dostosować swoje narzędzia do nowego medium. Kto traktuje ekran jak przeszkodę, będzie walczył z każdą sesją. Kto potraktuje go jak inny rodzaj pokoju, szybko odkryje, że metoda skoncentrowana na rozwiązaniach radzi sobie w nim znakomicie — bo jej siłą zawsze było słowo, uważność i dobre pytanie, a te przechodzą przez ekran bez przeszkód.

realizacja i marketing: Damian Nowaczek